sobota, 14 lipca 2018

,,Jedno życzenie'' 4/ ( Singielka)




„Niech ludzie nie znający miłości szczęśliwej twierdzą, że nigdzie nie ma miłości szczęśliwej. Z tą wiarą lżej im, będzie żyć i umierać.”
Wisława Szymborska
©©©

Słyszał wokół siebie krzątaninę. Nieznane dźwięki biegały zniekształcone do jego uszu. Powieki strasznie ciążyły i nie mógł ich podnieść. Przeszywający ból przenikał jego ciało mimo leków odczuwał ból. Wkładał cały wysiłek w poruszeniu ,choćby ręką lecz okazało się to niemożliwe. Ktoś przy nim czuwał. Nie wiedział kim jest ta  osoba i dlaczego tak przejęła się jego losem. Ostatnie wspomnienie kończyło się na wizycie nieproszonych gości i to jakieś przebłyski. 
- Mikołaj- wyszeptała przebudzając się z nadzieją spoglądając na twarz mężczyzny. Ściskała jego rękę nie hamując łez kapiących na nią i pościel. – Walcz, bądź silny nie poddawaj się. Walcz dla mnie, proszę- wyszeptała przepełnionym bólem.
Widziała światełko w tunelu. Z trudem łapała powietrze myśląc o jego śmierci. Głowę zatruwały złe obrazy ,których nie chciała oglądać. W siostrze nie miała wsparcia. Ludzie pozbawieni emocji przemykali się przez korytarze. Słowa czytane stały się jedną plamą. Dzisiaj przyniosła tomik poezji. Odezwała się po raz kolejny w niej dusza romantyczki. Przeczytała jeden ze smutniejszych.
- Przyjdę później- szepnęła nachylając się i obejrzawszy się czy nikogo nie ma przycisnęła usta do jego czoła i pogładziła czule policzek.- Jeszcze tu wrócę. Czekaj na mnie.
Opuszki palców delikatnie zaciskają się jej wokół nadgarstka. Zdumiona zerknęła na dłoń. Mikołaj wciąż leży śmiertelnie blady ,nieruchomo z posiniaczoną twarzą i milionem kabli podłączonych do klatki piersiowej. Natalia wyraźnie poczuła dotyk jego palców na swej skórze. Po chwili pokręciła głową pewna ,że jej się wydawało i zaczyna wariować od tych godzin spędzonych w szpitalu przy łóżku dziennikarza. Od napadu minęły dwa tygodnie ,a stan Mikołaja nie uległ poprawie.
Praca w redakcji i antypodach zeszła na dalszy plan. Rodzina poszła jakby w odstawkę ,a Elka i jej złośliwe komentarze oraz durne rady Nati miała głęboko gdzieś.
Nad ranem obudził ją Tomasz ,który przyszedł ją zmienić. Sporadycznie odwiedzał Suszyńskiego w szpitalu i rozmawiał z lekarzami podając się za jego przyjaciela, Natalia za narzeczoną ,a matka niestety musiała pilnie jechać do sądu. Od lat była cenioną panią adwokat i konsekwentnie dążyła do celu. Usiłowała wybić synowi z głowy dziennikarstwo i zainteresowanie sztuką. Bezskutecznie. W końcu odpuściła ,chociaż nie tak łatwo jej było pogodzić się z faktem ,że syn nie zostanie prawnikiem, architektem czy lekarzem ,a dziennikarzem ,których w kraju jest jak pszczół w ulu.

 Tomasz spóźnił się nieco do redakcji z rana zaglądając do szpitala. Od kilku tygodni  Mikołaj leżał w śpiączce bez oznak życia. Nadzieja powoli umierała. Lekarze bezradnie rozkładali ręce i powtarzali znane formułki. Czekali ,aż mózg zaprzestanie swojej pracy i będą mogli go odłączyć od aparatury podtrzymującej życie. Fotograf wierzył podobnie jak Natalia z Ewą w jego wyzdrowienie. Nikomu nie wyjawił ,iż miał  spotkał Mikołaja  zanim  trafił do redakcji ,bo to on mu ją polecił po tym jak stracił robotę przez swoją pierwszą dziewczynę. 


                                                 *****

Błądziła wzrokiem  po pościeli przesuwając wyżej na mizerną ,bladą twarz syna i maszynę monitorującą prace jego serca. Nogi pod nią się prawie ugięły. Przy łóżku siedziała długowłosa dziewczyna z rozmazanymi łzami na policzkach. Trzymała kurczowo rękę bruneta szepcząc coś rozpaczliwie. Obejrzała się za siebie wyczuwając obecność kogoś w sali. Kobieta nie odzywała się ,bo z nadmiaru emocji nie mogła wydobyć z siebie głosu.
- Wszystko ok.?- spytała podchodząc do kobiety.- Pani jest kimś z rodziny.
Pokiwała energicznie głową spoglądając ukradkiem na syna.

- Tak. Co z Mikołajem?
- Przepraszam nie mogę udzielać takich informacji- mruknęła nieuprzejmie Natalia.- Pani jest mamą Mikołaja?- nagle doznała olśnienia.
Ta zrobiła wielkie oczy zaskoczona ,iż ta wie.
- Ewa Suszyńska – przestawiła się.- A ty dziewczyno?
- Natalia Nowacka bliska przyjaciółka- wyszeptała z zażenowaniem.- W zasadzie tylko  koleżanka z pracy.
Dziewczyna pokrótce opisała stan zdrowia dziennikarza. Opowiedziała o braku poprawy i śpiączce. Rokowania lekarzy nie były za dobre. Uprzedzali ją na ,co powinna się przygotować. Niestety nie wyobrażała sobie ,że Mikołaj nigdy nie odzyska świadomości lub może być sparaliżowany. Usunęli mu krwiaka uciskający płat czołowy ,ale nie obudził się po operacji. Natalia wiedziała ,że coś poszło nie tak i obawiała się najgorszego.
- Pójdę już. Przyjdę w niedziele. Wcześniej nie mogę ,bo mam zmianę na rano ,a na drugi dzień jestem w redakcji mam okropne zaległości ,a wieczorem muszę być na wykładach.
- Studiujesz?
- Tak. Wieczorowo i pracuję w redakcji ,, Co tam’’ jak poprzednio Mikołaj i jestem kelnerką w ,, Antypodach’’- wyznała trochę z zażenowaniem. Nie lubiła opowiadać o robocie w knajpie ,bo większość uważało ,że nie ma ambicji i czyści podłogi.
- Nie pragnęłaś czegoś na pełny etat? W biurze albo może awansować w tej redakcji?
- Myślałam ,ale z szefową w ,, Co tam’’ nie da się rozmawiać. Prawdziwa żyleta.
Ewa zaśmiała się i pokiwała ze zrozumieniem głową.
- W poprzedniej pracy miałam fatalnego szefa. Zanim pracowałam w sądzie. zatrudniłam się w korporacji. Miki chodził wtedy do podstawówki. Nie opowiadał ci?

- Nie, nie opowiadał. W ogóle mało mówił o sobie.
- Czekaj. Chciałabym poznać osobę ,która jest ważna dla mojego syna- odparła ku zaskoczeniu Natki, Ewa. – Proponuję kawę w szpitalnym bufecie.
                                   ***
Natalia nawiązała świetny kontakt z matką Mikołaja. Rozmawiały , umawiały się również poza szpitalem. Prawie codzienne wizyty w odwiedzinach u bruneta zbliżyły ich do siebie. Upłynęły już dwa miesiące. Suszyński miał załatwioną dobrą opiekę. Któregoś dnia otworzył wreszcie oczy. Nic nie mówił. Podawali mu kartkę i długopis. Nie za bardzo rozumieli o co mu chodzi. Lekarze twierdzili ,że powinien niedługo zacząć mówić. Któregoś dnia to nastąpiło.
- Pamięta pan jak się nazywa?- zapytał lekarz.
- Mikołaj Su-szyński- lekko się zająknął.
- A pracę? Wie pan kim gdzie pracuje i kim są te panie?- ruchem głowy wskazał matkę i przyjaciółkę.
- We Wrocławiu?
- Nie. Znajduje się pan w klinice w Warszawie.
Zastanawiał się nad czymś i zerknął na Natalię.
- Ery-ka?
- Nie, Natalia. Nie pamiętasz mnie?- w oczach zamigotały łzy.- Pracowaliśmy razem w ,, Co tam’’. Poznaliśmy się w pracy. Byłeś później na moich urodzinach- jego wielkie zdziwione oczy wpatrywały się w nią.
- Proszę nie męczyć narzeczonego.
Przymknął powieki czując tępy ból głowy. Po czym jeszcze raz spojrzał na matkę, jakąś dziewczynę ,której nie znał ,ale zauważył jej piękne niebieskie pełne łez oczy.
- Na- Natalia- z trudem powtórzył kaszląc.-  Gdzie Ery-ka?
- Przykro mi , Miki- wtrąciła matka.- A mnie poznajesz.
- Tak – zaczął się krztusić.
Lekarz założył mu maskę tlenową ponieważ nie mógł oddychać.

                                            *****
Minęło dwa tygodnie. W międzyczasie ,gdy Natalia wpadała tylko czasem do kliniki zaczął o niej myśleć i polubił jej obecność. Przypomniało mu się gdzie ujrzał ją po raz pierwszy, ich rozmowy, spacery po mieście i wścibską siostrę. Ciągle  mieszała mu się teraźniejszość z przeszłością i miał problemy z mową. Jedna ręka pozostawała wciąż nie do końca sprawna. Poruszał nią ,ale nie był w stanie nic w niej utrzymać ,zaś drugą mógł robić wszystko.Wzrok czasami stawał się zamazany.

                                      ****

Elka umówiła się z siostrą na mieście w nowej knajpce. Zerknęła na zegarek. Zmierzchało ,a Natalia wciąż nie dotarła na miejsce. Znudzona czekaniem blondynka sprawdziła trzy razy czy nie dzwoniła. Nie znalazła ani jednej wiadomości. Rutyna ją zabijała i samotność ,którą tak doskonale znała. Doświadczała jej ,każdego dnia. O blasku dnia nie miał kto jej budzić pocałunkiem ,ani aromatem świeżo zaparzonej kawy. W nocy nie miała w kogo się wtulać i zasypiać otulona męskim tym jednym ukochanym zapachem. Rano straszyła potarganymi włosami, bladą cerą i rozciągniętą koszulką ,w której spała. Nieogarnięta ,bez makijażu otworzyła drzwi. Natalia zajęła miejsce przy stole wgryzając się w jabłko. Elka dostrzegła zmęczenie na jej twarzy i jakąś iskierkę w oczach.
- Odbyłam wczoraj najtrudniejszą rozmowę w życiu. Brzmiała jak przesłuchanie. Ewa jest strasznie dociekliwą kobietą i wylewną. Sporo dowiedziałam się o Eryce i zmarłym ojcu Mikołaja. Ona myśli ,że jestem jego narzeczoną. W szpitalu tak powiedziałam lekarce ,bo by mnie wyrzucili ,ale pani Ewa traktuje to niezwykle poważnie i nie wiem jak to odkręcę- spuściła wzrok.- Ela ,co mam robić?
Elka czuła się w kropce. Nie wiedziała ,co poradzić młodszej siostrze. Zamyślona dziewczyna patrzyła gdzieś w przestrzeń między krzesłem ,a blondynką.
- Zaczekasz ,aż się ogarnę i zaraz wracam. A co z Mikołajem?- zapytała z obojętnością w głosie.
- Zaczął samodzielnie oddychać i ścisnął mi rękę. Mówię ci tak lekko potem odrobinę mocniej. Nikt mi nie wierzy ,ale ja naprawdę to czułam. Nie pomyliłam się. On niedługo się  wróci do zdrowia i odzyska całkowicie pamięć. Nikt nie wierzył ,że się obudzi,a jednak stało się- rozbłysły jej nagle oczy.- Bo on z tego wyjdzie ,prawda?- zadrżał jej głos.- Do tej pory nie zdawałam sobie sprawy, że tak mi będzie go brakować. Nie myślałam o nas jako parze …No dobra przyszło mi to ,kiedyś do głowy ,ale on nie był mną zainteresowany.
- Chyba jesteś ślepa ,chociaż teraz to nie ma już znaczenia. Czy  od początku mu się podobałaś czy nie. Z resztą tak jest lepiej. Mógł stracić pamięć nie brałaś tego pod uwagę? Ale Erykę i inne osoby sobie przypomina.
- Nie , nie brałam. Doznał poważnego urazu ,ale ja wierzę ,że jest silny i wyzdrowieje- starała się przekonać samą siebie, co do najłatwiejszych nie należało.
-Pożerał cię wzrokiem, bo marzył o nocy z tobą ,a nie związku. A naopowiadał Tomkowi bzdur ,że chciał być z tobą i takie tam. Tacy nie zakochują się. Tak powiedział Tomkowi trochę innymi słowami. 
Natalia marzyła o odpoczynku. Czuwanie przy brunecie wykańczało ją. Nie miała czasu zadbać o siebie.
                                         ***
 Jak huragan wpadła do domu Eli ,wzięła kąpiel przymykając oczy i czując jak jej ciało się odpręża. Siedziała w pianie ,słuchając na słuchawkach relaksującej muzyki. Rękę zacisnęła na krawędzi wanny i przymknęła oczy nie mogąc wyrzucić z pamięci  pewnych zdarzeń .Owinęła się w puchowy ręcznik dokładnie wycierając się do sucha. Po doprowadzeniu się do porządku poszła coś zamówić i usiadła z siostrą do stołu.

-  Dzięki, Ela.
- Dlaczego nie pojechałaś do akademika?
- yyy...Bo zepsuł się tam prysznic. jakaś awaria jest i żaden nie działa- wymyślała na poczekaniu.
- Jak ci idzie na studiach?
- Dobrze- nie kłamała ,bo nauka naprawdę jej szło tylko brakowało jej czasu na wyjście z przyjaciółmi, spotkanie z rodziną czy pójście na imprezę. Poświęcała czas Mikołajowi, Ewie ,uczelni i dwóm pracom. Przychodziła do domu ledwie żywa. Tomasz także ofiarował swoją pomoc i Natalia zawsze mogła na nim polegać. Tylko Elka nie chciała się w nic angażować i myślała wyłącznie o sobie. Monika także postanowiła wspierać Nowacką. Andrzej nie wnikał w ich sprawy ,ale po długiej nieobecności dziennikarza zaczął dopytywać się o jego powrót. ,, On nigdy tu nie wróci''- ucinała krótko Dorota. ,, zabierzcie się do pracy zamiast plotkować o byłych pracownikach''.
Do redakcji doszedł dziennikarz,który nie zrobił na nikim dobrego wrażenia.Strasznie pewny siebie, nienagannie ubrany i czepiający się wszystkich wokół oprócz Elki. Spodobały mu się jej cięte riposty i szybko nawiązali kontakt ,a Tomasza olewała udając niezwykle zajętą lub w czasie ,gdy był w pracy ona wychodziła na wywiad albo jechała gdzieś. Mijali się bez przerwy mówiąc sobie wyłącznie ,, cześć''. 
 - Jak twój nowy felieton?
- Nieskończony. Nie mam dobrego tematu ,a artykuł o tym schronisku dla zwierząt co ostatnio pisałam nie wyszedł. Dorota się strasznie czepiała.
-  A co z Tomaszem? Powiedziałaś mu?
- Oszalałaś? Jasne zadzwonię i powiem mu cześć to ja Ela wiesz ,co prawie ze sobą nie rozmawiamy ,ale musisz o czymś wiedzieć. Kocham cię to tyle ,pa- rzekła z kpiącym uśmiechem.
- Stanowczo odradzam ci dzwonienia. najlepiej spotkaj się z nim w cztery oczy i porozmawiaj.
- z Tomaszem się nie da. Nie rozmawiamy ze sobą od końca lutego czy początku marca..
- Od Lutego lub marca? Mamy połowę kwietnia.  Z każdym się da o ile wykaże się odrobinę silnej woli- stwierdziła Natalia.- Wszystkich źle oceniasz po pozorach ,a one mylą. tak jak pamięć zawodzi. a wracając do Mikołaja dlaczego tak go nie lubisz?
- A ty ciągle o nim mówisz- odbiła piłeczkę. 
- Ok.- westchnęła.- Zależy mi na nim. Oczywiście jako na przyjacielu.
- No oczywiście. 
 - A może on kocha nadal żonę skoro nawet po rozwodzie nie odmówił jej pomocy?
 Nie miała nikogo ,a on opłacił jej leczenie…
Nie kocha żony ,ale Elka tego nie wie. 
Pominęła od kogo pożyczył pieniądze i ,że wpadł w niezłe tarapaty. Również o groźbach nie wspomniała i paru informacjach do których udało się jej dotrzeć.
- Nie rób z niego świętego!
- Nie robię. Nie krzycz ,bo ludzie się na nas dziwnie patrzą. To dobry człowiek i koniec.
-  Znalazł specjalistów i jeździł do niej. Robił to z własnej woli. Wcale nie musiał. Po śmierci ojca mieszkał z matką ,która miała depresję dzięki niemu na nowo stanęła na nogi, a teraz on potrzebuje pomocy i ja mu pomogę. Dla matki porzucił Wrocław i przeniósł się do Warszawy. Nie zostawię go samego. Robi duże postępy. Co prawda musi poruszać się o kulach i słabo mu jeszcze idzie ,ale poradzi sobie.
- Nadal jest w klinice?
- Nie. Oczywiście ,że nie. W mieszkaniu.
- Jakim mieszkaniu? 
- Idę się przewietrzyć. I zaraz przyjdzie Tomasz.
- Jak to Tomasz? Natalia!
- Normalnie, pa.
- Nie odpowiedziałaś na pytanie!- zawołała za nią. 

                                             ***
Promienie słońca przebijające się przez szpitalne żaluzje jej nie cieszyły. Pogrążona w szarym świecie pozbawionym barw liczyła na cud. Oczekiwała nagłej zmiany, znaku z góry. Chciała ,żeby któregoś dnia wstał z łóżka ,ale na razie liczyła na wypowiedzenie przez niego swojego imienia. to tak niewiele ,a znaczyło dla niej bardzo dużo. 
 Upadła na kolana szlochając tak rozpaczliwie ,że nikt nie potrafił jej opanować. Odpychała ich i krzyczała z bezsilności. Zakryła dłonią usta czując jakby pękało jej serce. Szepty, szumy nic do niej nie docierało. Ktoś usiłował przebić się przez ten mur ,aby mogła usłyszeć ,co ma do powiedzenia lekarz. Niestety nie była w stanie. Zapłakana uniosła głowę podnosząc się powoli z kolan usiłując opanować ich drżenie i odwróciła się spoglądając na kobietę wielkimi zrozpaczonymi niebieskimi oczami.
- Obiecaliście- wydukała.- obiecaliście zrobić wszystko… jak mogliście… dlaczego pozwaliście mu odejść? Dlaczego? Pytam się ?! Nie mógł mnie zostawić! Nie mógł! Kocham go! Tak bardzoooo kocham.
Lekarz próbował przerwać jej potok słów. Nie zwracała na niego uwagi szlochając.   
-  Nati , słyszysz mnie? 

sobota, 7 lipca 2018

,,Jedno życzenie'' 3/ ( Singielka)




,, Bo ta noc – to ona płacze deszczem, 
zostań, bo jak nikt przynosisz mi powietrze, 
zostań, bo ta noc – to ona płacze deszczem,
tak jak ja, a ty przynosisz mi powietrze…
Jak nikt, jak nikt, jak nikt 
przynosisz deszcze mi, 
niesiesz deszcze mi…’’  frag. -Mafia- Imię deszczu.

Podparła podbródek na ręce wodząc zmęczonym, zaspanym wzrokiem po szpitalnych ścianach. Ścierpła jej skóra na karku ,gdy serce spowalniało rytm. Sięgnęła po jego rękę zupełnie bezwładną podłączoną do aparatury i zacisnęła palce bojąc się ją wypuścić . Tkwiące w niej lęki wyraźnie dawały o sobie znać i jak kolejna noc spędzona przy łóżku mężczyzny. Lekarz przyszedł sprawdzić stan pacjenta, spojrzał na parametry życiowe i wpisał do karty. Uśmiechnął się współczująco do kobiety. Od napaści minęły całe trzy dni. Natalia w dalszym ciągu nie udała się na komisariat. Czuła się potwornie przygnębiona, nieustannie powstrzymywała się od płaczu.  Mimo to oczy piekły ją od łez.
Mężczyzna leżał nieruchomo z posiniaczoną twarzą , obandażowaną głową , ręką w gipsie i w drugą również owiniętą , bo musieli mu ją zszywać. Był po pierwszej operacji czekała go druga. Lekarze załamywali ręce i nie bardzo wierzyli w jego całkowity powrót do zdrowia. Natalia opowiadała mu o sobie, redakcji i pracy w ,,antypodach’’ usiłowała zmusić się do leciutkiego uśmiechu ,lecz jej nie wychodziło ,bo oczy wypełniały co rusz nowe łzy. Przyniosła dwie książki ,ale litery zbytnio jej się zamazywały ,żeby mogła czytać. W szpitalnym bufecie zjadła coś na szybko i wypiła kawę z automatu. Z bólem patrzyła na jego białą jak prześcieradło twarz. Serce jej się krajało na ten widok.   
  Tomasz odwiózł Elę do domu. Natalia za nic nie dała się przekonać do opuszczenia szpitala. Ubłagała lekarza ,żeby zostać. Przekonała także fotografa ,który z rezygnacją wyszedł z Elką z budynku.

- Natalia oszalała i nic nie odwiedzie jej od tej głupoty. Kto o zdrowych zmysłach sam siebie wykańcza? – zapytała wściekła na siostrę i jej zachowanie.
- Ela twoja siostra dobrze wie ,co robi. Postaw się choć raz w jej  sytuacji. Natalia nie jest dzieckiem poza tym obowiązek rodzicielski jak sama nazwa wskazuje mają rodzice. Nie zbawisz świata i nie uchronisz ją przed wszystkimi nieszczęściami tego świata i myślę ,że Mikołaj nie jest tak zły jak sądzą inni.
- O! Odezwała się ta wasza męska solidarność! Bronisz go ,a gówno o nim wiesz.
Tomasz zmierzył ją wrogim spojrzeniem. Nie pojmując dlaczego tak nienawidzi Mikołaja. Zaczynał coś podejrzewać.
- Ty przypadkiem się w nim nie podkochujesz?- zapytał wprost.- Nie rozumiem twojego oburzenia.
- Natalia w ogóle przestała mi się zwierzać. Nie jest jak dawniej. Odkąd pojawił się ten Suszyński mam wrażenie jakbym traciła siostrę. Z każdym dniem coraz bardziej. Przedtem byliśmy sobie bliskie oprócz tego ,że jesteśmy siostrami byłyśmy przyjaciółkami- westchnęła ciężko. Tomasz objął ją ramieniem i otworzył przed nią drzwi auta. Na moment ich spojrzenia się skrzyżowały niestety za ciemno było by mogła dostrzec ,co one kryją. Uwielbiała chwile ,gdy mogła bez skrępowania się mu przyglądać ,chociaż zdarzało się to niebywale rzadko. Tak bardzo pragnęła jego dotyku. Godzinami rozmyślała nad ich relacją.  
- Naprawdę musisz już iść?- wyszeptała wpatrując się w szmaragdowe oczy. Powietrze między naładowane było elektrycznością. Stojąc na progu pragnęła rzucić się mu na szyję i wpić w te zmysłowe usta i zapomnieć o całym świecie. Nikt jak on nie wyzwalał w niej takich uczuć i jej nie podniecał. Jednym dotykiem sprawiał ,iż miała ochotę zedrzeć z niego wszystkie ubrania i kochać się do utraty. Opanowanie Tomasza działo jej na nerwy. Śledziła wzrokiem jego rękę wędrującą w stronę jej twarzy. Dotknął podbródka po czym pogładził policzek.
- Dobrej nocy , Ela- wyszedł nim zorientowała się ,że go już nie ma. Jęknęła z frustracji. Leżała w łóżku  i czekała na sen. Zrywając się z łóżka sięgnęła po laptopa i zaczęła nagle pisać nie mogąc przestać. Pisała do bladego świtu ,aż zasnęła z porozrzucanymi kartkami na pościeli i otwartym laptopem. Nowy felieton miała skończony pisała go w takim amoku ,iż nie pamiętała co tam dokładnie na wypisywała. Musiała jeszcze raz go przeczytać na spokojnie.


Przeszukał szafki w celu znalezienia kapsułki do ekspresu. Znalazł ostatnią i po chwili delektował się swoją ulubioną kawą. Tego było mu potrzeba. Potarł skronie. Lekki ból głowy dokuczał mi od poranka. Nie wyspał się myśląc bezustannie o wczorajszej nocnej rozmowie z Elką i o znajdującym się w szpitalu Mikołaju. Nie zdążył go za bardzo poznać ,ale wywarł na nim dobre wrażenie. Nie wydawał mu się takim dupkiem jakim był Krzysztof ,który na każdym kroku przechwalał się swoimi podbojami łóżkowymi. Mikołaj od czasu zatrudnienia się w ,, Co tam’’ zwracał uwagę tylko na jedną kobietę. Tomasz wstał  bardzo wcześnie ze względu na Elkę.  Chciał dokończyć  tamtą rozmowę.  Zaś Ela nie zamierzała z rana iść do redakcji. Postanowiła wpaść do szpitala i przeprosić siostrę za swoje zachowanie. Nie miała prawa zabraniać jej spotykać się z Suszyńskim ani tymbardziej wybierać jej chłopaka i oceniać kto będzie dla niej odpowiedni. Posiłkowała się plotkami nie prawdziwymi informacjami. Bazowała na domysłach krzywdząc tym Natalię. A burzę rozpętała Malena ,która przypadkiem dowiedziała się o Eryce. Nikt nie wiedział kim owa dziewczyna jest i jaki ma to związek z Mikołajem. 
Przedwczoraj umówiła się na wywiad ze znanym komikiem. Nie uważał początkowo  to za trafny pomysł ,ale ta kobieta przekonałaby ,każdego. Ma siłę perswazji jak nikt inni.  Według Tomasza jest niesamowita. Dopóki Suszyński nie wylądował w szpitalu ,bo on tego czasu stała się wredna i narzucała swoje zdanie innym. Górski zwracał jej często na to uwagę.On do Mikołaja nic nie miał. Dzięki niemu spędził więcej czasu z Elką. A z Sylwią  nie pasowali.  Liczył ,że z Ela w końcu zauważy w nim faceta nie tylko przyjaciela.
 Z Flisówną zaś różniły ich gusta  w kwestii stylu jak i jedzenia. Wolał grono najbliższych przyjaciół ,a ona eleganckie wyjścia  wśród śmietanki towarzyskiej. Zachwycony nie był towarzysząc jej w miejsca ,w których nie chciał być. Po stokroć wolał pójść na spacer ,posiedzieć w knajpce lub w pierogarni i pogadać z kimś normalnym. Z Sylwią nie zawsze się dało na spokojnie. Ponosiły ją emocje. Kierowała nią chora ambicja. Nie odpuszczała i węszyła ciągle zdradę. Stało się dosłownie odwrotnie.
- O hej. Zrobisz mi kawę?- uśmiechnęła się odwracając się w jego stronę. – Przed minutą szukał cię Andrzej- rzuciła mimochodem wyjmując kubek w kropki. Zauważył drobną zmianę w jej nastroju. Przygarbione ramiona , ciche westchnięcia i oczy nie patrzące na niego. Upił łyk kawy zastanawiając się nad powodem złego humoru.
- A ciebie Dorota. Ponoć ma ważną sprawę.
- Nie wiesz jaką?- spytała Elka.
- Nie. Sądząc po minie nic miłego. Musisz ją czymś zaskoczyć i oddać wszystkie teksty na czas inaczej cię zwolni. Ciekawe ,co dalej będzie z Mikołajem?
- A co ma być?- rzuciła obojętnie.- Raczej tu nie wróci. Wątpię ,że przeżyje.
- Natalia nadal nie odstępuje jego łóżka?
- Nadal. Wiesz ,co ona mi wczoraj w nocny powiedziała jak do niej zadzwoniłam?
Tomasz pokręcił głową.
- Że Mikołaj jest jej niebem i wierzy w jego powrót do zdrowia. Powiedziała nawet ,że jeśli nie będzie chodził to go nie zostawi. Nie wiem ,co ona w nim widzi i ,kiedy zdążyła tak zwariować. Kompletnie jej nie rozumiem. To nienormalne. 
- Dziewczyna ma dobre współczujące serce i kocha go. Nie zauważyłaś? ty gdybyś kochała nie martwiałabyś się o drugą osobę? Jeśli ktoś ze sobą jest to albo na dobre i na złe albo wcale. 
- A ty Sylwię zostawiłeś?- przypomniała.
- Ale ona nie była prawdziwą miłością ,rozumiesz? Ona nawet nie wiem czy mnie kochała czy chciała po prostu zatrzymać przy sobie. A ty czemu jesteś sama?
Elka zrobiła wielkie oczy i wbiła w Tomasza. zabrakło jej słów. Wzięła kubek i speszona wyszła ukryć wstyd i by przypadkiem nie palnąć jakieś gafy i nie wyznać mu miłości. Myślała ,że się wygłupi i fotograf będzie się z niej śmiał.


                                      ****
Wysiadła z granatowego auta i rozejrzała się po nieznanej okolicy. Ładny domek z kamienną dróżką i pełno krzaków. Nie podobały się jej były szare i mokre. Osiadały na nich kropelki wody ,a wycieraczce spał czarny kot.
- Ale słodziak- zwróciła się do małego kotka zapiszczała dziewczynka wyrywając się z uścisku  mamy( traktowała ją jak pięciolatkę w wieku ponad dziesięciu lat) i podbiegła do kotka. Oswojone zwierzątko pozwoliło jej wziąć się na ręce i wtuliło w różowy płaszczyk i wbił w nią zielone oczka.
Dziewczynka uśmiechnęła i pogłaskała po łepku kotka. Kobieta obserwowała córkę z sceptyczną minę. W domu nie mieli zwierząt ,bo była na nie uczulona na szczęście jej córka nie.
- Witajcie! Jak minęła wam podróż? Nie było utrudnień ?- spytała od progu ze ścierką starsza uśmiechnięta kobieta w fioletowo-niebieskim fartuchu. Spojrzała na wnuczkę bawiącą się z kotkiem i nosidełko trzymane przez mężczyznę w brązowej skórzanej kurtce i wytartych czarnych dżinsach. 
- Trochę kropiło ,ale nie napotkaliśmy żadnych przeszkód. Mała przespała całą drogę i nawet nie zapłakała ,gdy wyjmowaliśmy nosidełko z samochodu.
- Prawdziwy aniołek. Ma to po tobie. Ty w jej wieku też przesypiałaś większość czasu. Nawet odkurzacz ci nie przeszkadzał. Ludzie mówili ,że jestem prawdziwą szczęściarą ,bo ich dzieci już tak dobrze nie śpią.
- Ja bym nie zachwalała dnia przed zachodem słońca- odparła Sława . – Natusia ma dopiero trzy i pół miesiąca.
- Chodźmy o domu. Upiekłam szarlotkę i zrobiłam pulpety w sosie koperkowym. Twoje ulubione.
- Mamo ,ja nie mam pięciu czy sześciu lat- rzekła oburzona. – Nie wiem czy pamiętasz ,ale robiłaś je tak często ,że potem ich nienawidziłam- odezwała się Elka z nadąsaną miną.
- Jak możesz?1- uniosła się Genowefa.
- Uspokójcie się- wtrącił Olgierd.
,,Ela chyba nadal przeżywa rozwód i nie akceptuję młodszej siostry''- pomyślał Nowacki.
 – Choćby lepiej do środka ,bo zimno.
- Ja chce zostać na dworze – wysepleniła dziewczynka i wbiła w mamę błagalne spojrzenie zielonych jak młode listki, oczu.  
- Nie możesz sama zostać na dworze- odpowiedziała logicznie za nią babcia małej.
- Ja mam dziesięć lat!- krzyknęła.- Nie jestem małym dzieckiem!
- A co tu się dzieje? Dlaczego nie wchodzicie?- spytał nieoczekiwanie starszy mężczyzna z przerzedzonymi siwymi włosami i w ciemnym swetrze. 
Nie odpowiadając weszli do dużego domu z czerwonym dachem. Sława inaczej zapamiętała ten budynek przed laty. Ostatni raz odwiedziła rodziców ,gdy na świat przyszła jej pierwsza córka, Elka. Była wtedy jeszcze ze Staszkiem. Między kobietami doszło do niemałej sprzeczki i od tego czasu nie utrzymywały kontaktu. Teraz znów zawitała do rodzinnego domu ,który bardzo od tego czasu się zmienił. Od ostatniej ich rozmowy minęła dekada.
Kominek w salonie działał ,jak za czasów ,gdy jako mała dziewczynka siadała przy nimi ,by się ogrzać. Wiosny bywały chłodne ,ale to tę porę roku najbardziej uwielbiała. Wszystko budziło się do życia. Śpiewały ptaki. Zazieleniały się łąki i pola oraz drzewa. Rodzice sprzedali dawniej na targu warzywa i owoce. Mieli bardzo duży sad z najrozmaitszymi owocami. Na wiosnę drzewa pokrywały się majowym kwieciem ,a trawę zdobił żółty dywan z mleczy.
Na szafce stało mnóstwo bibelotów i parę ramek z rodzinnymi fotografiami. Na środku stał duży stół z dzieciom krzesłami obitymi czerwoną biało-czarną tkaniną w paski. Na białej kanapie leżały kolorowe poduszki. W kuchni również były krzesła tapicerowane. W salonie stały książki medyczne i o sztuce. Pasją babci Natalii było malowanie obrazów i podróżowanie w poszukiwaniu inspiracji. Staruszka z zawodu była pielęgniarką.

                       ***
 Blondynka  zgrzana z ledwie trzymającymi się warkoczykami i ubrudzonym płaszczykiem wpadła do  domu niczym huragan. Obudziła drzemiącą w wózku dziewczynkę . Wbiegła do kuchni potrącając babcie z wazą w której znajdował się rosół . Kobiecie waza wyleciała z rąk i uderzyła o orzechowe panele. Nic z naczynia nie pozostało.
- Coś ty narobiła ! Tyle razy ci mówiliśmy ,że nie biega się po domu !- wrzasnął na nią ojciec.
Dziewczynka skuliła się pod jego surowym i oskarżycielskim wzrokiem i wbiła szmaragdowe oczy w plamę na podłodze. Zrobiło się jej wstyd. 
- Ja nie chciałam. To był wypadek i obiecuję ,że więcej się to nie powtórzy. – wyksztusiła i zaniosła się szlochem. Małe  ramiona zaczęły drżeć ,a przejrzyste krople spływać po twarzyczce i moczyć czerwoną sukieneczkę w groszki. Dziadek pomógł jej wcześniej zdjąć płaszczyk i szalik. Czapki nie miała ,bo nie dała jej sobie nałożyć mówiąc ,że zepsują się warkoczyki. Nic nie pomagały zapewnienia mamy ,że nic się z nimi nie stanie. Sława nie lubiła tej upartości w córce. Powtarza ciągle w kogo ona się wdała. Olgierd powtarzał non stop żonie ,że w nią ,gdy poznali się tuż przed maturą.
Czas biegł nieubłaganie. Sława przyjechała do matki na pogrzeb ojca. Elka smutna siedziała na huśtawce i patrzyła na biegającą małą siostrę zbierającą kwiatki.Kobieta zaproponowała matce po śmierci męża zamieszkanie u niej w warszawie. Genowefa długo się wahała ,ale zdecydowała się na to ,że względu na wnuczkę Natalię ,którą bardzo kochała. Ela mocno przeżyła śmierć dziadka i odsunęła się od rodziny i dzieci w szkole. Od tej pory stała się typem samotnika. Przez ,co wszyscy uważali ją za dziwaka.
  
Elkę obudziła dzwoniąca komórka. Podniosła głowę z blatu. Zamrugała gwałtownie i zatrzasnęła klapę od  laptopa ziewając przeciągłe. Śniło się jej dzieciństwo i wizyta u dziadków. Zwykle nie miała snów kładąc się spać wykończona. 
,,Proszę nie mów muszę.odejść,
tyle jeszcze na nas czeka
nawet jeśli to co było już nie wróci
nawet jeśli dziś już nic nie znaczy''

Komórka zadzwoniła ponownie. Usłyszała szloch Natalii.

-  Natalia jesteś tam?
- Jestem- wychlipała. –  Mam do ciebie prośbę. Przywieziesz mi coś na zmianę?- mówiła tak zachrypniętym głosem ,iż Ela z trudnością rozpoznawała słowa.
- Przywiozę, a jak ty się czujesz?- Kowalik przybrała troskliwy ton.- Przepraszam cię bardzo za tą kłótnie. Jest mi strasznie głupio ponieważ cię okłamałam.
- Co? Ty mnie… okłamałaś? Kiedy?
- W sprawie Mikołaja. Wiem to od Maleny. Nie jest to godne źródło informacji. Spisałam od ciebie ten numer ,który ciągle dzwonił i dziś odebrałam. Nie gniewaj się ,ale podała jej również twój i dzisiaj prawdopodobnie ją spotkasz w szpitalu. To matka Mikołaja.
Natce omal telefon nie wypadł z ręki po usłyszeniu tej wiadomości.
- A o Erykę się nie martw to jego była żona ,zmarła niedawno po  długiej walce z rakiem. Krzysiek się wygadał ,bo Dorota o wszystkim wiedziała.
Dziewczyna rozłączyła się uśmiechając się delikatnie pod nosem i poszła do sali. - Będę czekać na ciebie ile trzeba- wyszeptała całując go w policzek i  
ułożyła się na łóżku obok dziennikarza układając głowę tam gdzie biło jego serce i uspokojona jego równym rytmem, zamknęła powieki.
 Obudził ją podniesiony głos pielęgniarki. W progu stała starsza kobieta w fioletowej marynarce śledząca postać nieznajomej przy łóżku mężczyzny. Nati z czerwonymi policzkami ze wstydu podeszła do kobiety.

czwartek, 28 czerwca 2018

,,Jedno życzenie'' 2/ ( Singielka)




Tomasz uśmiechnął się sztywno na siłę próbował rozładować napiętą atmosferę z ojcem. Senior przestrzegał go przed popełnieniem według niego największego błędu jakim jest wyprowadzka z domu i zajęcie się na poważnie fotografią. Matka nie wtrącała się również nie zadowolona z obranej przez starszego syna ścieżki.
- Gdzie się podziała twoja ambicja ,synu?- zagadnęła matka.- Robieniem zdjęć nie zarobisz na rodzinę.
- Jestem ambitny- obstawiał przy swoim.- Robię ,co kocham. Nie zostanę policjantem jak ojciec.
Fotografem tymbardziej nie- rzucił ostro mężczyzna.- Z frywolnego hobby nie da się żyć. Nie możesz wybrać czegoś bardziej praktycznego? W kraju potrzebni są dobry adwokaci, lekarze, specjaliści od marketingu…
- Nie rozumiesz ,że ja nie chcę być pieprzonym adwokatem ,strażakiem czy innym facetem w mundurze. Pasje można połączyć z pracą.
- Sądzę synu dokładnie odwrotnie- powiedział wciąż nieprzekonany senior Górski.
- Bronek nie nękaj go tak- prosiła Górska.- Jest młody ,ale nie głupi. Sam wybierze własną drogę.
- Skąd bierze się u niego ta upartość? Ja w jego wieku taki nie byłem.
- Bronek- pogładziła jego ramię.
- Nie uciszaj mnie. Jeśli wybierze fotografie zostanie menelem lub pasożytem żerującym na państwie. Z czego będzie żył ,bo ja nie zamierzam go utrzymywać. Jaki on daję przykład Igorowi.
- Nie zniechęcisz mnie i sam wybiorę ,co chcę robić. To moje życie i moje wybory i błędy!- krzyknął zabierając torbę i aparat opuszczając dom rodziców. Igor przysłuchiwał się rozmowie.
Tomasz od dawna nie znajdował porozumienia z ojcem. Dyskutowali, kłócili przeważnie o to samo. Bronisław zawiedziony był ,iż syn nie postępuje według jego zasad. Nie akceptował jego wyborów. Już w podstawówce sprawiał problemy wychowawcze. Często wdawał się w konflikty, nie miał wielu przyjaciół. Żył w swoim świecie.
Matka czekała na powrót starszego syna siedząc na kanapie w salonie słuchając klasycznej muzyki. Bronek czytał książkę o II wojnie światowej zerkając ,co jakiś czas na żonę.
Igor przeczuwał ,że brat nie wróci już do domu. Widział jak Tomasz wbiegł w pośpiechu na górę do pokoju zabierając torbę i rzucając krótkie ,, trzymaj się brat’’.
Tomasz nie kontaktował się z ojcem odkąd wyjechał ze Szczecina. Z matką rozmawiał od czasu do czasu wyłącznie przez telefon. Nie odwiedzał rodzinnego miasta. Skupił się ciekawszych rzeczach. Uwielbiał wyprawy górskie w czasach studenckich niejednokrotnie towarzyszyła mu w wędrówkach Nadia jego pierwsza miłość. Ich rozstanie było dość burzliwe. Później poznał Sylwię. Początkującą projektantkę mody zafascynowaną ekologią i różnymi formami aktywnego trybu życia. Chodziła na jogę, salsę, uczyła się medytować i starała się zdrowo odżywiać. Niestety po zamieszkaniu razem przypominała apodyktycznego, surowego ojca wiecznie mającego rację.


Tomasz porobił trochę zdjęć dzieciom uczącym się jazdy konnej. Elka przyglądała się mu ukradkiem pisząc coś w telefonie. Starsza kobieta zaprosiła ich na herbatę. Usiedli przy drewnianym stole obserwując ile radości sprawia kontakt ze zwierzęciem choremu dziecku.
Pani Lucyna przyniosła cukierniczkę i przyprowadziła Piotrusia do fotografa i dziennikarki. Chłopiec spłoszony unikał ich wzroku i chował się za starszą kobietę o niezwykle gęstych nieco przyprószonych siwizną ciemnych włosach.
- Piotruś jest bardzo nieśmiały i nieufny- wyjaśniła patrząc na Górskiego. Elka w skupieniu pragnęła zapamiętać jak najwięcej ,aby później wszystko opisać. Stosując oczywiście pewne ograniczenia i chroniąc jednocześnie prywatność. Matka chłopca przywoziła go tutaj od kilka miesięcy. Dzięki kontaktowi ze zwierzęciem na nowo zaczął mówił po traumie jaką był wypadek samochodowy. Zginęła jego siostra. Stało się to dwa lata temu. Jako sześciolatek przestał mówić i stał się agresywny. Wizyty u psychologa niewiele pomagały. Ktoś zaproponował kobiecie ,żeby zapisała go na jakieś zajęcia lub kupiła zwierzę. Przypadkiem dowiedziała się od sąsiadki ,która wychowywała dziecko z autyzmem o stadninie koni i  terapii poprzez kontakt ze zwierzakiem. Matka chłopca wątpiła  w to , co usłyszała od sąsiadki. W kuchennym stale siedząc nad parującym płynem przeanalizowała wszystko i doszła do wniosku ,że nie zaszkodzi jej próbować. Tu liczyło się dobro dziecka. Pragnęła mu pomóc. Jej biedny mały synek cierpiał tak samo jak ona tracąc córkę i męża.
W związku Sylwii i Tomasza nie działa się dobrze. Kobietę kręciły bezustannie dalekie podróże. Rozstawali się i schodzili.
- Jestem Elka , a to Tomasz- blondynka zwróciła się do ośmiolatka przystępującego z nogi na nogę jakby musiał do toalety. Niepewnie zerknął na panią Lucynę krojącą łyżeczką ciasto z wiśniami. – A ty jesteś Piotruś?
- Tak- wyszeptał cichutko przygryzając wargę.- Pani lubi konie?
- Nie wiem. Nigdy nie interesowałam się jazdą konną. Koleżanka z klasy owszem uwielbia te zwierzęta ,ale ja szczerzę mówiąc to się ich bałam- wyznała zawstydzona. Tomasz zatrzymał na jej twarzy spojrzenie dłużej niż zwykle. Spuściła głowę próbując ukryć zawstydzenie. Dorosła kobieta ,a zachowywała się jak małolata. Nienawidziła siebie za to.
- Nie myślała pani o zapisaniu się na jazdę konną?- spytała Lucyna.- Nasze konie są szkolone i niezwykle łagodne.
- To zrozumiałe pracują z dziećmi. Długo pani zajmuję się stadniną i prowadzi fundacje dla dzieci z autyzmem. Sama pani to prowadzi czy z mężem?- zapytał Tomasz po minie wnioskując ,że pytanie o to było nie na miejscu lub poruszył niewygodny temat.
Kowalik spiorunowała go w wzrokiem ,aż poczuł się dziwnie i wyszeptał krótkie przepraszam. Pani Lucyna zacisnęła palce na filiżance ,upiła parę łyków herbaty.
Elka przeczytawszy wcześniej o fundacji i stadninie ,szukając informacji dowiedziała się paru istotnych dla niej informacji. 
- Fundacje założyłam wraz z mężem- jej głos stał się matowy.- Mąż cztery lata temu zmarł po udarze. Dwa miesiące leżał pogrążony w śpiączce.
- Przykro mi- szepnęła współczując kobiecie. – Opowie mi pani coś więcej o hipoterapii? Piszę o tym reportaż.
- A tak wspomniała pani o tym przy rozmowie telefonicznej.
- Piotruś zostawisz nas samych?
Piotrek pobiegł w stronę stajennego zostawiając dorosłych samych. Elka w drodze powrotnej milczała. Rozmowa okazała się pouczająca ,lecz wyczerpująca. Blondynkę rozbolała głowa. Potarła palcami skronie przymykając oczy.
Tomasz jechał wolno mimo że ruch o tej porze i w takim miejscu nie był w wzmożony. Rzadko tędy jechało auto. Mijał jesienne krajobrazy żałując ,iż jego narzeczoną nie zachwycają polskie krajobrazy, nie znosi gór woląc egzotykę i piękną przejrzystą wodę. Zawsze gardziła ludźmi o innych zainteresowaniach. Nie obchodziły go najnowsze trendy. Idealnie skrojone garnitury. To ona zmuszała go wkładania ubrań ,których nie chciał nosić, jeść wyłącznie ekologiczne jedzenie ,a kawę każąc odstawić.
Nie zamierzał rezygnować ze swoich przyzwyczajeń. Sylwia musiała to zrozumieć.
Elkę strapiona siedziała nieruchomo bezmyślnie wlepiając się oczy w obrazy zza szybą. Wojtek męczył ją telefonami prosząc o szansę i powrót. Nie rozumiał odmowy. Natrętny i bezczelny przychodził wciąż pod jej drzwi i robiąc jej wstyd wśród znajomych. Dwa razy ktoś wezwał policję ,bo mężczyzna był nietrzeźwy i zakłócał ciszę nocną. Było grubo po  północy. 

 Tomasz w ciszy znosił  pretensje , żale i podniesiony wiecznie głos Sylwii i pogardę z jaką mówiła o jego pracy w redakcji,, Co tam’’. Za plecami załatwiła mu inną pracę ,ale odrzucił propozycję. Pełna gniewu wyszła nie informując go gdzie  i z kim spędziła dwa dni będąc poza domem. Zabrała parę niezbędnych rzeczy i nie odbierała telefonu. Zniecierpliwione pragnął skupić się na przejrzeniu zdjęć ,które zrobił do nowego felietonu Elki i zostały mu do przejrzenia te o które prosił Suszyński. Mimo trudnego początku trochę go polubił. Elka nie znosiła nowego dziennikarza i odradzała siostrze spotykania się z nim. 

    Do redakcji z impetem wpadł Tomasz z przewieszoną na ramieniu torbą. Obrzucił uważnie puste biurko dziennikarki i zajął się swoimi obowiązkami. Naczelna z grymasem niezadowolenia na twarzy rzuciła na biurko Elki testy do przejrzenia.
- Suszyński za pięć minut w moim gabinecie- rzuciła lodowato. Przeszył go zimny dreszcz. Nie wyrobił się z robotą. Nie był nawet w połowie. Niewyspany i wypruty z sił powlókł się do gabinetu szefowej wiedząc ,czego się spodziewać. Nie śmiał pytać Doroty o kilka dni wolnego. Pracował w redakcji krótko. Nikogo nie obchodzą problemy osobiste ani skomplikowana sytuacja rodzinna.
- Mikołaj stać cię na więcej. Nie postarałeś się. To co napisałeś to zwykły gniot. Ty nazywasz to reportażem?- wrzuciła testy do kosza nie zostawiając ani jednego. – Trzy dni spędziłem …
- Gdybyś poświęciłbyś choć odrobinę czasu ,żeby jeszcze raz to przeczytać byłoby może lepsze. Sądziłam ,iż znasz się chociaż na samochodach.
- Obecny tekst nie miał nic wspólnego z motoryzacją. Podejmował trudny temat.
- Zlecę go komuś innemu ,a ty odtąd przysyłasz mi teksty najpierw na pocztę- prychnęła z pogardą. – Odnoszę wątpliwości czy to nie powyżej twoich kompetencji. Daję ci szansę i jej nie zmarnuj. Mam nadzieję ,że naprawdę jesteś dziennikarzem i umiesz pisać ,a nie tylko udawać.  Idź już ,bo  jeszcze zmienię zdanie i będziesz musiał szukać nowej pracy ,a znam twoją sytuację rodzinną.
- Co?- prawie krzyknął.- Nie życzę sobie ,żeby ktoś ingerował w moje życie i opowiadał o moich problemach- wściekł się nie umiejąc powstrzymać emocji. – Komu powiedziałaś?- przeszył ją takim wzrokiem ,że struchlała wbita w fotel. – Pytam się komu wygadałaś się o Eryce? Skąd się dowiedziałaś?
Ktoś zapukał do drzwi gabinetu. Malena wśliznęła się bez pytania do środka z iście ważną sprawą.
- Jak pojawi się Elżbieta powiedz ,że czekam na artykuł z ostatniego wyjazdu – zatrzymała go w pół kroku ,gdy zmierzał do drzwi.
- Nikomu nie mówiłam o Eryce- odparła na pozór spokojnie.- Uspokój się ona i tak nie żyje.
- Nie chcę o niej mówić i ciebie proszę o to samo
Przedwczoraj odbył się jej pogrzeb- dodał na koniec-i z posępną miną wyszedł z gabinetu naczelnej.
- Kim jest Eryka?- zaciekawiła się Pisarek obrzucając naczelną zaciekawionym spojrzeniem. Dorota walczyła z pokusą ,lecz nie powiedziała nic Malenie. Przejrzała jej notatki i poprosiła o opuszczenie pomieszczenia.

                            ****
Zima, jakiś czas później...

Spokojna noc przerodziła się w horror. Mikołaja ze snu wyrwał łomot do drzwi. Wystraszony otworzył je i upadł na podłogę od zadanego mu ciosu. Z rozciętej rany wypłynęła krew.  Mężczyzna kopniakiem odsunął ją od wejścia i wtargnął do mieszkania wybebeszając wszystko do góry nogami. Suszyński leżał nieprzytomny na podłodze powoli się wykrwawiając tak zastała go Natalia  zaniepokojona nieodebranymi połączeniami. Przyjaźnili się i czasami wpadała do niego i wybierali się na miasto albo oglądali coś wspólnie. Za oknem drzewa gubiły liście przygotowując się na zmianę pory roku. Od miesiąca się nie widzieli.  Nowacka obraziła na niego za Erykę o której usłyszała od Maleny. nabrała wątpliwości czy Mikołaj jest wobec niej szczery. Jednak długa cisza ze strony bruneta wystraszyła ją i podsuwała czarno-białe obrazy lub te rodem z horrorów. Miesiąc temu odprowadzając ją po kinie do domu pocałował ją. Pocałunek był słodki, delikatny ,a smak jego miękkich ust długo nie mogła wyrzucić z pamięci. Dowiedziawszy się o Eryce poczuła się jakby była zdradzana. Unikała Suszyńskiego ,aż do dzisiaj ,gdy znalazła go ledwo żywego w  sypialni.
Przyjechała do dziennikarza najszybciej jak się dało. W środku zastała rdzawe ślady na podłodze , kawałki zbite wazonu. 
Wszędzie walały się porozrzucane rzeczy, powywracane krzesła, stół i mnóstwo szkła. Gdzie się nie ruszyła znajdywały się plamy krwi. Po ich śladach dotarła do sypialni ,a tam zastała widok ,który sprawił iż zadrżała i rzuciła się do ciała mężczyzny sprawdzając czy jest wyczuwalny puls. Na szczęście był to ją jednak nie uspokoiło. 
Co tu się wydarzyło? Ktoś się włamał?    
- O mój boże- wydukała zatykając usta i trzęsącymi palcami wystukała numer na pogotowie następnie usiłowała skontaktować się z kimś z redakcji. Andrzej ani Monika nie odbierali poza tym z nimi Mikołaj nie zamieniał więcej niż parę słów. Gośka wzięła wolne ,bo złamała nogę ,a nikt inny do kim mogła się skontaktować nie przychodził jej do głowy.
Nie dodzwoniła się do Elki. Czekała na przyjazd policji i ambulansu. Bezradna odłożyła komórkę sprawdzając ,co minutę czy on wciąż oddycha. Przerażenie ściskało gardło ,a twarz była mokra od łez.
- Mikołaj , Miki- szlochała pochylając się nad nim. Lewa ręka była pod dziwnym kątem. Leżał na boku. Przyłożyła mu do głowy materiał ,który w zastraszającym tempie nasiąkał krwią. 
Dziewczyna nie dopuszczała do siebie myśli o usiłowaniu zabójstwa ,choć wiele na to wskazywało. Czekając na funkcjonariuszy bała się coraz bardziej o stan Mikołaja. Nie czuła się na siłach ,aby składać zeznania. 
 Nie widziała oprawcy i nie miała żadnych podejrzeń dotyczących osoby pragnącej pozbawić jej przyjaciela życia. W tej chwili zapragnęła mieć kogoś przy sobie kto mógłby ją wesprzeć w tymże trudnym momencie. Nie miała nikogo takiego. Zaś Górski tym razem definitywnie zakończył związek z Sylwią. Do matki Suszyńskiego nią miała niestety numeru. Niby się przyjaźnili ,lecz Mikołaj był bardzo skryty i często chodził smutny, przygnębiony ,a ona nie umiała do niego dotrzeć. Zrobiłaby wszystko ,żeby chciał chociaż trochę otworzyć się przed nią. Udawał twardego ,ale coś go niszczyło od środka. Z matką ponoć się pokłócił. Przynajmniej on tak twierdził nie wiedziała ile w tym prawdy ,ale miała powodu ,żeby mu nie wierzyć. Na podłodze znalazła telefon należący do dziennikarza. bezmyślnie wsunęła go do kieszeni jeansów. W szpitalu komórka zadzwoniła kilkukrotnie. Nie znała tego numeru.  
Pogotowie w krytycznym stanie zabrało Mikołaja do szpitala. Natalii udało się przekonać lekarza o wpuszczeniu jej na chwilkę do sali. Elka przyjechała do szpitala wypytując o szczegóły całego zajścia siostrę. Blondynka nie chciała tak późno tłuc się taksówką więc zadzwoniła do Tomasza ,a ten chętnie zgodził się pojechać z nią do szpitala.
- Suszyński jest w szpitalu pod dobrą opieką. Co mogłaś zrobiłaś ,a teraz jedźmy już do domu. Zobacz jak ty wyglądasz. Jadłaś w ogóle coś?- spytała szorstko. 
Pokręciła głową ,a w oczach znów zebrały się łzy.
- Nic nie przełknę. Muszę tu zostać na wypadek gdyby...
- Jak się obudzi zadzwonią do ciebie ,a ty jedź do domu i się wyśpij- Ela wyprowadziła Natalię z sali. - Twoja obecność tutaj jest zbędna- dodała chłodno.
- Ela- próbował załagodzić sytuację Górski.- A może Mikołaj chciałby ,aby Natalia tu była? 
Widać ,ze dziewczyna się w nim zakochała- dodał w myślach.
Na graficzkę podziało to jak płachta na byka.
- Nie mów mi do cholery jasnej ,co mam robić. Zostanę tu czy ci się to podoba czy nie- upierała się.- Nie zostawię go samego.
- To nie jest facet dla ciebie. Nic o nim nie wiesz. Jemu nie zależy na tobie ,a panienek do łóżka on ma na pęczki. Nati ja nie chcę ,żebyś cierpiała. Nie łatwo posklejać złamane serce. Pamiętasz jak było z tobą i Robertem?
- Idę po kawę kupić ci też?- spytał Tomasz.
- Nie piję o tej porze kawy- oburzyła się kobieta.- Kup mi wodę mineralną niegazowaną.
- Okey , a ty Natalia? Potrzebujesz czegoś?
- Kawę i tak nie zasnę. Zostanę na noc w szpitalu- powiedziała stanowczo nikt nie przekonywał ją do zmiany zdania. po wyjściu Tomasza zagadnęła do siostry. 
- A ty zrób coś ze swoim ,,związkiem '' z Tomaszem. Kiedy powiesz mu o swoich uczuciach?
- Czekam na odpowiedni moment.
Ta wywróciła oczami.
- W kółko to słyszę. 
- Tomasz ma dziewczynę- wtrąciła cicho Elka spuszczając wzrok. 
- Nie ma. Zerwał z Sylwią. Tym razem ostatecznie.
Na twarzy blondynki malowało się niedowierzanie.